Słowo do Górników w związku z sytuacją epidemiologiczną w śląskich kopalniach

 

SŁOWO METROPOLITY KATOWICKIEGO W ZWIĄZKU Z SYTUACJĄ EPIDEMIOLOGICZNĄ W ŚLASKICH KOPALNIACH

 

Drodzy Bracia i Siostry! Drodzy górnicy!

W dobie zmagania się ze skutkami stanu epidemii w naszym kraju, szczególnego znaczenia w relacjach społecznych nabiera zasada solidarności, która konkretyzuje się poprzez budowanie wzajemnych więzi, gesty pomocy, przyjaźni i miłości społecznej. Dla nas chrześcijan wyjątkową formą solidarności jest również modlitewne wsparcie najbardziej potrzebujących oraz polecanie ich Bożej Opatrzności i opiece świętych Patronów.

Naszą szczególna modlitwą ogarniamy osoby zakażone koronawirusem, ich rodziny oraz służby sanitarno-medyczne. Miłosierdziu Bożemu polecamy wszystkich zmarłych i pogrążonych w żałobie po ich stracie.

W ostatnich dniach docierają do nas niepokojące informacje o wykrytych ogniskach zakażenia koronawirusem pośród naszych braci górników, a także ich rodzin. Ponieważ choroba i cierpienie zawsze należały do najpoważniejszych problemów, poddających próbie ludzkie życie, dlatego proszę wszystkich diecezjan o żarliwą modlitwę w intencji powrotu do zdrowia tych, którzy aktualnie doświadczają niemocy i ograniczeń wynikających z pogorszonego stanu zdrowia. Prośmy dla nich o zdolność przeżywania osobistych przeciwności w jedności z Chrystusem, który „wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby” (Mt 8,17).

 

Drodzy górnicy, szczególnie Ci dotknięci zakażaniem!

Wraz z Biskupami pomocniczymi i Waszymi parafialnymi duszpasterzami zapewniam Was o wstawienniczej modlitwie, a także o gotowości charytatywnego wsparcia tych Braci górników i ich rodzin, którzy najbardziej będą dotknięci skutkami choroby, paraliżującej życie społeczne na całym świecie. Przyjmijcie słowa – jakże aktualne w obecnej sytuacji – wygłoszone przeze mnie w zeszłym roku przy okazji Mszy św. barbórkowej: „Pamiętajcie, że nigdy nie jesteście sami. Św. Barbara, „Męczennica wieży”, zna na wskroś trudną i niebezpieczną rzeczywistość przebywania w niewielkiej zamkniętej przestrzeni. Niech jej orędownictwo Was strzeże. Zapewniam, że Kościół modli się za was nieustannie! Z serca życzę wszystkim po staropolsku i po śląsku: «Szczęść Boże!». Niech treść tego pozdrowienia będzie codziennie waszym udziałem”.

Modlitewną pamięć dopełniam jeszcze życzeniami zdrowia i wszelkiej pomyślności. Z serca Wam błogosławię: w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego.

Szczęść Boże!

 

† Wiktor Skworc ARCYBISKUP METROPOLITA KATOWICKI

Katowice, 08.05.2020 r., w uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika  


Słowo na Międzynarodowy Dzień Pielęgniarki i Położnej

 

Słowo na Międzynarodowy Dzień Pielęgniarki i Położnej

 

Drogie Pielęgniarki i Położne!

12 maja 2020 roku będziemy obchodzić w Polsce Międzynarodowy Dzień Pielęgniarki i Położnej. Wpisuje się on w Międzynarodowy Rok Pielęgniarki i Położnej, ogłoszony decyzją Międzynarodowej Rady Pielęgniarek (ICN), ratyfikowaną na 72. Światowym Zgromadzeniu Zdrowia (WHA) w Genewie. Ma on upamiętniać 200. rocznicę urodzin założycielki nowoczesnego pielęgniarstwa, Florence Nightingale (1820–1910).

W związku ze zbliżającymi się obchodami pragnę łączyć się z Wami duchowo. Myśląc o Was w tym trudnym czasie troski o zdrowie drugiego człowieka, wypowiadam słowa św. Pawła Apostoła: „Dziękuję Bogu mojemu, ilekroć was wspominam – zawsze w każdej modlitwie, zanosząc ją z radością za was wszystkich” (Flp 1,3-4).

Miejscem mojej szczególnej pamięci modlitewnej będzie katedra Chrystusa Króla w Katowicach, gdzie w niedzielę, 10 maja br., o godz. 12.00 będę celebrował Eucharystię w Waszej intencji, w intencji Waszych rodzin i bliskich. W związku z ograniczeniami dotyczącymi liczby uczestników liturgii zapraszam Was do uczestniczenia w naszej wspólnej modlitwie i dziękczynieniu za pośrednictwem transmisji internetowej i Radia eM.

Apostoł Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian wypowiedział słowa: „Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch; różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg, sprawca wszystkiego we wszystkich. Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra” (1 Kor 12,4-7).

Charyzmat to dar, umiejętność, uzdolnienie otrzymane od Ducha Świętego, które ma dopomóc w wypełnianiu życiowej misji.

 

Drogie Pielęgniarki i Położne!

Waszą misją jest służba życiu, zwłaszcza zagrożonemu przez chorobę, wymagającemu pomocy i specjalistycznej opieki. W tym właśnie duchu – służby życiu – pełnicie pełną poświęcenia misję, posługując chorym w celu ich powrotu do zdrowia.

To dzięki największemu charyzmatowi, którym jest miłosierna miłość, ukazujecie, że posługa leczenia i pielęgnacji polega nie tylko na profesjonalnym wykonywaniu czynności medycznych, ale także na słuchaniu chorego, prowadzeniu z nim rozmowy, udzielaniu odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Czasem tylko jedno słowo, uśmiech, otarcie potu z czoła lub nawet milcząca obecność mogą okazać się dla chorego bardzo pomocne w nieraz długim procesie powrotu do zdrowia i sił.

Obchodząc niedawno XXVIII Światowy Dzień Chorego, nie przypuszczaliśmy, że słowa papieża Franciszka skierowane do chorych i pracowników służby zdrowia będą miały tak aktualne przełożenie na świat ludzkiego cierpienia, jak właśnie dzisiaj: „W obliczu sytuacji krytycznych i możliwej porażki nauk medycznych wobec przypadków klinicznych coraz bardziej problematycznych i wobec niekorzystnych diagnoz, jesteście wezwani do otwarcia się na wymiar transcendentny, który może ukazać najgłębszy sens waszej profesji”.

Obecna sytuacja pandemii przynagla nas do otwarcia się na ten wymiar, co pozwala odkryć na nowo powołanie i zawód pielęgniarki oraz położnej jako powołanie do świętości. Uczyła tego niedawno beatyfikowana Hanna Chrzanowska, pielęgniarka z Krakowa. Zazwyczaj powołanie do świętości kojarzy się z milczeniem, długotrwałą modlitwą, odejściem od aktywności i świata. Za Ojcem Świętym chcę jednak podkreślić nowy sposób realizowania świętości w Waszej codziennej, pielęgniarskiej posłudze: „życie kontemplacją pośród działania” (Gaudete et exsultate, nr 26). Przyjęcie takiej postawy pozwoli zauważyć człowieka w pełnym jego wymiarze: fizycznym, relacyjnym, intelektualnym, uczuciowym, jak również duchowym.

Szpitalna codzienność zaświadcza, że już w ten sposób postępujecie, kiedy nieraz jako pierwsze zauważacie potrzeby duchowe pacjentów i wzywacie duchownego, stając się pośrednikiem między chorym a kapelanem szpitalnym.

Asystujecie nie tylko przy zabiegach medycznych, ale jesteście także obecne przy udzielaniu Waszym podopiecznym sakramentu chorych czy wiatyku – pokarmu na drogę do wieczności. Same zaś, trwając na modlitwie w kaplicy szpitalnej, stanowicie przykład dla najbliższego otoczenia, że „Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim” (Mt 5,15).

Aby rozwijać w sobie to powołanie do świętości, zapraszam Was także do Katolickiego Stowarzyszenia Pielęgniarek i Położnych Polskich, którego oddział znajduje się na terenie naszej archidiecezji.

 

Drogie Pielęgniarki i Położne!

O tym, jak ważna jest wasza posługa, zaświadcza papież Franciszek, przywołując swoją osobistą historię: „[…] Chciałbym oddać hołd pielęgniarce, która uratowała mi życie. Była pielęgniarką i siostrą zakonną, włoską dominikanką, bardzo dobrze wykształconą, którą wysłano do Grecji, a potem przybyła do Argentyny. Gdy miałem 20 lat i właściwie już umierałem, ona była tą osobą, która wstawiła się za mną u lekarzy, nawet kłócąc się z nimi i argumentując, że «to nie w porządku, musimy dać z siebie więcej». I dzięki tej interwencji przeżyłem”.

 

Drogie Siostry Chrystusa i nasze!

Niech Waszej codziennej pracy towarzyszą radość, pokój i nadzieja. Życzeniami, które do Was kieruję, niech będą słowa św. Pawła: „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana otrzymacie dziedzictwo [wiekuiste] jako zapłatę. Służcie Chrystusowi jako Panu!” (Kol 3,23-24).

Za Waszą wytrwałą posługę wobec chorych – szczególnie w tym trudnym czasie pandemii, kiedy narażacie własne zdrowie i życie – przyjmijcie w imieniu Kościoła Archidiecezji Katowickiej i jego pasterza szczere Bóg zapłać, dar modlitwy i błogosławieństwa: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

 

+Wiktor Skworc Arcybiskup Metropolita Katowicki

Katowice, 23 kwietnia 2020 roku, w uroczystość św. Wojciecha Biskupa i Męczennika


Zarządzenie Arcybiskupa Katowickiego odnośnie do sprawowania posługi duszpasterskiej i liturgicznej z dn. 4.05.2020 r.

Zarządzenie Arcybiskupa Katowickiego odnośnie do sprawowania posługi duszpasterskiej i liturgicznej z dn. 4.05.2020 r.


Wstęp
W związku z aktualną sytuacją epidemiologiczną w województwie śląskim i w archidiecezji katowickiej, obowiązują nadal dotychczasowe akty prawne Metropolity Katowickiego związane z ogłoszeniem stanu epidemicznego i odnoszące się do sprawowania posługi duszpasterskiej i liturgicznej, ze szczególnym uwzględnieniem wskazań zaktualizowanych w niniejszym zarządzeniu.

 
1. Dyspensa
Dyspensa od obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. jest prolongowana i obowiązuje aż do odwołania. Proszę osoby będące w grupie podwyższonego ryzyka zarażenia (chorych, starszych wiekiem i kobiety w stanie błogosławionym) o pozostanie w domu. Nadal serdecznie zachęcam wiernych do uczestniczenia we Mszy św. za pośrednictwem transmisji telewizyjnych, radiowych i internetowych. Zapraszam wszystkich – duchownych i wiernych świeckich – do wytrwałej modlitwy we wspólnotach domowych, w szczególności do modlitwy różańcowej o godz. 20.30 w jedności z Ojcem Św. Franciszkiem; w maju dołączamy do tej modlitwy odmówienie Litanii Loretańskiej.

 
2. Sprawowanie Eucharystii w kościele
Mając na względzie obowiązujące rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia podtrzymuję, że w Eucharystii uczestniczą przede wszystkim osoby związane z intencją Mszy św. z zachowaniem zasady – 1 osoba na 15 m2. Z najwyższą troską należy zachować wszystkie zasady dotyczące bezpieczeństwa, stosownego dystansu osób, zasłaniania ust i nosa (z wyjątkiem celebransa) oraz dezynfekcji powierzchni i wietrzenia kościoła po każdej Mszy św. (por. https://www.gov.pl/web/koronawirus).
Posługa liturgiczna ministrantów i lektorów w wieku szkolnym oraz udzielanie Komunii św. przez nadzwyczajnych szafarzy pozostają nadal zawieszone. Duchowni – odpowiedzialni za poszczególne grupy służby liturgicznej mają obowiązek prowadzenia ich formacji według aktualnych możliwości.
Osoby dorosłe posługujące przy ołtarzu zobowiązane są do zachowania wszystkich rygorów sanitarnych i przyjmowania Komunii św. na rękę, podobnie jak pozostali wierni. Mając na uwadze niebezpieczeństwo zakażenia się wirusem drogą kropelkową, kolejny raz usilnie zalecam wiernym przyjmowanie Komunii św. na rękę, a celebransom tę formę jej udzielania.

 
3. Koncelebra
Przypominam, że w czasie epidemii należy pozostawić przygotowywanie kielicha, spożywanie z niego i puryfikację głównemu celebransowi. Koncelebransi spożywają Ciało i Krew Pańską przez zanurzenie, po czym główny celebrans spożywa Krew Pańską i puryfikuje naczynia liturgiczne.

 
4. Sprawowanie sakramentu pokuty i pojednania
Zachęcam wiernych do korzystania z sakramentu pokuty i pojednania. Mając jednak na względzie poważne zagrożenie zdrowia i życia, nadal stosujemy w parafiach wyłącznie nadzwyczajną formę spowiedzi św. dla tych, którzy osobiście o to poproszą. Penitencjaria Apostolska w swojej nocie z 20 marca br. stwierdziła: „W obecnej sytuacji zagrożenia pandemią do biskupa diecezjalnego należy zatem wskazanie kapłanom i penitentom, że podczas indywidualnego sprawowania sakramentu pojednania należy zwracać szczególną uwagę na to, aby spowiedź odbywała się w przewietrzonym miejscu poza konfesjonałem, z zachowaniem odpowiedniego dystansu, przy użyciu masek ochronnych, zwracając absolutną uwagę na sakrament i niezbędną dyskrecję”. Miejscem takiej spowiedzi, zamiast konfesjonału, może być salka parafialna bądź inne pomieszczenie. Należy przy tym zachować wskazane środki ostrożności i wzajemnego bezpieczeństwa.
Obowiązkiem duszpasterzy jest wyjaśnianie wiernym pozasakramentalnych dróg pojednania z Bogiem i Kościołem. Przypominam jednocześnie, że zawsze, ilekroć istnieje poważna racja, i nie ma sposobności wyspowiadania się, wtedy dla usposobienia duszy do stanu łaski, wierny „jest obowiązany wzbudzić akt żalu doskonałego, który zawiera w sobie zamiar wyspowiadania się jak najszybciej”.

 
5. Uroczystość Wczesnej i Pierwszej Komunii św.
Ze względu na niemożliwość określenia czasu zakończenia pandemii, polecam proboszczom zorganizowanie w najbliższym czasie uroczystości wczesnej i pierwszej Komunii św. w ścisłej współpracy z rodzicami i katechetami dla pojedynczych lub kilku rodzin, tak by zachować obowiązujące zasady sanitarne. Odkładanie i planowanie uroczystości komunijnej dla części lub całej grupy dzieci na bliżej nieokreśloną przyszłość nie będzie służyło duchowemu dobru dzieci. Tym niemniej ostateczną decyzję niech podejmują w tej sprawie rodzice, zawsze w porozumieniu z proboszczem.
Bezpośrednie przygotowanie do uroczystości komunijnej powinno mieć również charakter indywidualny (rodzinny – zdalny, bez mnożenia spotkań), zaś pierwszą spowiedź św. należy sprawować według zasad opisanych w punkcie 4. Pierwszej Komunii św. udzielamy podczas Mszy św. w niedzielę i dni powszednie; także podczas Mszy św. dodatkowych, na które tym samym wydaję zgodę. Rodziców i dzieci komunijne należy roztropnie pouczyć o formie przyjęcia Komunii św. na rękę i wyjaśnić racje.

 
6. Duszpasterstwo
Wyrażając wdzięczność wszystkim księżom za podejmowanie w czasie trwania pandemii inicjatyw pastoralnych oraz za troskę o wiernych, zobowiązuję duszpasterzy odpowiedzialnych za poszczególne grupy i wspólnoty parafialne do podtrzymywania kontaktów z nimi w formie nadzwyczajnej: kontaktu telefonicznego i internetowego, a także w miarę możliwości do przekazywania im katechez udostępnianych online.
Otwarta zostaje możliwość organizowania spotkań formacyjnych dla dorosłych (katecheza, krąg biblijny) z uwzględnieniem obowiązujących wymagań sanitarnych.
Ponieważ w dalszym ciągu zawieszone są tzw. objazdy chorych, duszpasterze powinni utrzymywać z tymi osobami i ich rodzinami kontakt telefoniczny, rozeznając duchowe potrzeby, z Komunią św. i spowiedzią włącznie. Jednak wizytę duszpasterską składamy na wyraźne zaproszenie osoby chorej lub jej rodziny, zachowując szczególny rygor sanitarny.
Kapelanów szpitalnych i hospicyjnych zachęcam do stałego kontaktu z dyrekcjami tych ośrodków medycznych w odniesieniu do zakresu ich posługi duszpasterskiej.
W związku z 100. rocznicą urodzin św. Jana Pawła II zalecam odprawienie Mszy św. dziękczynnej za Jego życie i pontyfikat w niedzielę 17 maja, bądź nazajutrz, bez możliwości oddania czci relikwiom Świętego przez ucałowanie. Usilnie zachęcam do przypominania Jego nauczania, zwłaszcza homilii i katechez wygłaszanych podczas pielgrzymek do Polski. W czasie pandemii pamiętajmy szczególnie o nauce św. Jana Pawła II o preferencyjnej opcji na rzecz ubogich (por.: encyklika „Sollicitudo Rei Socialis”, 42). Obowiązkiem duszpasterzy jest dostrzeżenie ich w parafii.
Tegoroczna pielgrzymka mężczyzn i młodzieńców do sanktuarium Matki Bożej Piekarskiej nie odbędzie się w tradycyjnej formie. Natomiast w ostatnią niedzielę maja br. odprawię Mszę św. w bazylice piekarskiej, a homilię wygłosi abp Grzegorz Ryś. Uroczystość ta będzie transmitowana za pośrednictwem telewizji. Szczegóły podamy w najbliższym czasie.
Udzielanie sakramentu bierzmowania pozostaje nadal zawieszone.
Biorąc pod uwagę aktualnie obowiązujący stan prawny, nie organizujemy:
- procesji Bożego Ciała ulicami parafii (możliwa jest w tym dniu procesja eucharystyczna po Mszy św. wokół kościoła z błogosławieństwami);
- wakacyjnych rekolekcji formacyjnych;
- pieszych pielgrzymek na Jasną Górę.

 
7. Procedura na wypadek zakażenia koronawirusem
Stwierdzenie zakażenia bądź zarządzenie kwarantanny wobec duchownego i jego najbliższych współpracowników – orzeczone przez kompetentne władze państwowe – skutkuje w trybie natychmiastowym poddaniem się rygorom służb sanitarnych i koniecznością zgłoszenia tego faktu do kanclerza Kurii Metropolitalnej lub dyrektora Wydziału Duszpasterstwa.
Mając na uwadze dyspozycje wydane w zarządzeniach z dnia 16 i 31 marca br. oraz pojawiające się przypadki zakażenia lub nałożonej na księży kwarantanny, w dalszym ciągu bezwzględnie obowiązuje duchownych zachowanie rezydencji; ograniczenie do koniecznego minimum wyjazdów, a także zawieszenie spotkań rocznikowych, koleżeńskich itp.

 
8. Transmisje internetowe
Drogą internetową transmitujemy jedynie Msze św. i udostępniamy katechezy formacyjne. Możliwość ta zakłada konieczność wzorcowego przygotowania i celebracji liturgii w odniesieniu do wierności przepisom liturgicznym, doboru śpiewów, opracowania homilii czy katechezy. Nie należy udostępniać nagrań obrzędów Mszy św. po ich zakończeniu. Mogą być one jedynie transmitowane w czasie rzeczywistym. Z internetowych stron parafialnych należy zatem usuwać archiwalne nagrania celebracji, a wiernym wyjaśniać sens duchowego uczestnictwa w dokonującej się aktualnie czynności liturgicznej. Wskazują na to dokumenty kościelne, ostatnio Dekret Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z dnia 25 marca 2020 r.: „Wierni powinni zostać poinformowani o godzinie rozpoczęcia uroczystości, aby mogli przyłączyć się do modlitwy w swoich domach. Pomocne mogą być środki przekazu nadające na żywo, nie nagrane.”
Niniejsze zarządzenie należy umieścić w gablotce i na głównej stronie internetowej parafii.

 
† Wiktor Skworc Arcybiskup Metropolita Katowicki
Katowice, 4 maja 2020 r., we wspomnienie św. Floriana, patrona archidiecezji.
VA I – 24/20


SMAK KARMELU - szkoła modlitwy karmelitańskiej - kontynuacja internetowa

SMAK KARMELU - szkoła modlitwy karmelitańskiej

 

Najnowsza prelekcja o. Marcina - konferencja o POKORZE

 

Kontynuujemy spotkania drogą internetową - konferencja o WYRZECZENIU

 

Wcześniejsze konferencje ojca Marcina tutaj w wersji AUDIO

 

 

 


Słowo Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski 27.04.2020 r.

„Pokój tobie, Polsko!” (św. Jan Paweł II, 1983)


W pełnym niepokoju czasie epidemii, a także w sytuacji napięcia związanego z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi, pragniemy zaapelować o odpowiedzialność za dobro wspólne, jakim jest Polska.

 

 

 

1. Cały świat, w tym także nasza Ojczyzna, przeżywa obecnie dramatyczny, pełen udręki czas, wywołany przez pandemię. W tej nadzwyczajnej sytuacji najważniejsza jest troska o każdego człowieka, o jego zdrowie i życie, poczynając od osób najbardziej poszkodowanych, zarażonych, przeżywających kwarantannę, ogarniętych lękiem o przyszłość swoją i swoich najbliższych.

 


Z wdzięcznością myślimy o naszych braciach i siostrach, którzy niosą pomoc osobom chorym: lekarzach, pielęgniarkach, służbie zdrowia, służbach dostarczających leki, środki dezynfekcyjne i żywność, wolontariuszach oraz tych wszystkich, którzy ofiarnie służą, abyśmy w atmosferze solidarności pokonali to bolesne doświadczenie. W tym gronie zasługującym na najwyższe wyrazy podziękowania znajdują się także osoby duchowne i zakonne oraz pracownicy Caritas.

 


Doceniamy dotychczasowe zaangażowanie władz państwowych i samorządowych. Życzymy odpowiedzialnym za rządy naszym państwem, aby potrafili opracować i wdrożyć najodpowiedniejsze mechanizmy w celu rychłego pokonania epidemii. Przypominamy, że racją istnienia każdej władzy jest troska o dobro wspólne, które obejmuje „całokształt takich warunków życia społecznego, w jakich ludzie mogą pełniej i szybciej osiągnąć swą własną doskonałość” (Jan XXIII, Mater et Magistra, 65).

 


2. Na sytuację pandemicznego zagrożenia zdrowia i życia ludzi nakłada się u nas przewidywany termin wyborów prezydenckich. Ze względu na „słuszną autonomię porządku demokratycznego” (Centesimus Annus, 47) Kościół nie ma mandatu, by uczestniczyć w czysto politycznych sporach na temat formy czy terminu wyborów, a tym bardziej, by opowiadać się za tym lub innym rozwiązaniem. Misją Kościoła w takiej sytuacji jest jednak zawsze, pełne życzliwości, przypominanie o szczególnej, moralnej i politycznej odpowiedzialności, jaka spoczywa na uczestnikach życia politycznego.

 


Apelujemy zatem do sumień ludzi odpowiedzialnych za dobro wspólne naszej Ojczyzny, zarówno do ludzi sprawujących władzę, jak i do opozycji, aby w tej nadzwyczajnej sytuacji wypracowali wspólne stanowisko, dotyczące wyborów prezydenckich. Zachęcamy, aby w dialogu między stronami poszukiwać takich rozwiązań, które nie budziłyby wątpliwości prawnych i podejrzenia nie tylko o naruszenie obowiązującego ładu konstytucyjnego, ale i przyjętych w demokratycznym społeczeństwie zasad wolnych i uczciwych wyborów. Prosimy, aby kierując się najlepszą wolą, w swoich działaniach szukali dobra wspólnego, którego wyrazem jest dziś zarówno życie, zdrowie oraz społeczny byt Polaków, jak i szerokie społeczne zaufanie do wspólnie wypracowanych przez lata procedur wyborczych demokratycznego państwa. W tej trudnej sytuacji, jaką przeżywamy, powinniśmy dbać o kultywowanie dojrzałej demokracji, ochronę państwa prawa, budowanie – mimo różnic – kultury solidarności, także w sferze polityki.

 


W procesie dokonywania odpowiedzialnego wyboru kandydata na urząd prezydenta należy wziąć pod uwagę w szczególny sposób prawość moralną, miłość Ojczyzny i traktowanie władzy jako służby, kompetencje w dziedzinie życia politycznego i obywatelskiego, wyrazistą tożsamość, postawę dialogu i umiejętność współpracy, zdolność do roztropnego rozwiązywania konfliktów, merytoryczne przygotowanie i wiedzę, a także szacunek dla zasad demokracji, kierowanie się fundamentalnymi zasadami etycznymi, poszanowanie dla życia od poczęcia do naturalnej śmierci, gwarancję dla prawnej definicji małżeństwa jako trwałego związku mężczyzny i kobiety, promocję polityki rodzinnej oraz gwarancje dla rodziców w zakresie prawa do wychowywania dzieci zgodnie z wyznawaną wiarą i wartościami.

 


3. Będąc ludźmi wiary, jesteśmy przekonani, że nie wszystko w życiu zależy od geniuszu człowieka. Wierzymy przecież w Boga i w Jego opatrznościowe czuwanie nad każdym człowiekiem, nad ludzkością i światem, dlatego przypominamy o wielkiej roli jedności człowieka z Bogiem oraz o mocy modlitwy.

 


Wyrażamy wdzięczność Ojcu Świętemu Franciszkowi za Jego List do wszystkich wiernych na maj 2020 roku. Wraz z Papieżem zachęcamy do odmawiania Różańca Świętego, szczególnie w środowisku rodzinnym. Zgodnie z polskim zwyczajem zachęcamy do pielęgnowania nabożeństw majowych. Módlmy się za wstawiennictwem Maryi, Królowej Polski o opiekę nad nami i pomoc w pokonaniu pandemii. Czyńmy to z głęboką wiarą i nadzieją, że nasza Matka i Królowa, która wyprowadziła nas z wielu narodowych nieszczęść i tym razem okaże się nam Nieustającą Pomocą i Wspomożycielką.

 


Byłoby też rzeczą pożyteczną, aby w pierwszym dniu maja – który przypada w piątek – odstąpić od praktyki coraz częściej udzielanej dyspensy od wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych. Bardziej właściwym byłoby uczynić ten dzień dniem pokuty i postu w intencji zachowania miejsc pracy dla naszych rodaków.

 


W trudnym czasie epidemii, 3 maja br. na Jasnej Górze będzie miało miejsce zawierzenie naszej Ojczyzny Matce Bożej Królowej Polski, którego dokona Przewodniczący Konferencji Episkopatu Arcybiskup Stanisław Gądecki.
„O Maryjo, Pocieszycielko strapionych, weź w ramiona wszystkie swoje niespokojne dzieci i wyproś, aby Bóg zadziałał Swoją wszechmocną ręką i uwolnił nas od tej straszliwej epidemii, żeby życie mogło powrócić do normalnego biegu w spokoju. Zawierzamy się Tobie, która jaśniejesz na naszej drodze jako znak zbawienia i nadziei, o łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo!” (Papież Franciszek).

 


Zachęcamy wszystkich, którym leży na sercu dobro Ojczyzny, do gorliwej modlitwy w rodzinach i parafiach. Prosimy Boga, aby spełniło się życzenie świętego Jana Pawła II – Pokój Tobie, Polsko!

 


Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski
Warszawa, 27 kwietnia 2020 r.


Apel Arcybiskupa Katowickiego z okazji Święta św. Józefa Robotnika

Drodzy Bracia i Siostry! Pokój wam!


W przededniu święta św. Józefa i uroczystości NMP Królowej Polski, wobec trwającej i nieprzewidywalnej sytuacji pandemii, zwracam się do wszystkich wiernych archidiecezji katowickiej z prośbą o dalszą, wytrwałą modlitwę w intencji ustąpienia zagrożeń. Wzywam do modlitwy za tych, którzy w tym czasie stracili życie, zdrowie, poczucie sensu i bezpieczeństwa, a nawet wiarę! Nasze wspólne i osobiste modlitwy zanośmy do Boga przez pośrednictwo Matki Bożej Piekarskiej – Lekarki i św. Józefa, patrona pracujących.

 

Zachęcam Was do kontynuowania codziennej modlitwy różańcowej w gronie rodzinnym o godz. 20.30. W maju dołączmy do niej odmawianie Litanii Loretańskiej i śpiew pieśni maryjnych, które zwyczajowo wybrzmiewały nie tylko podczas tradycyjnych nabożeństw majowych.
Moi Drodzy, początek maja kojarzymy także z wypoczynkiem i tzw. długim weekendem. Jednakże z oczywistych powodów tegoroczna „majówka” będzie zupełnie inna niż poprzednie. Dni wolne od pracy przeżyjemy zasadniczo w samotności lub z rodziną. W tej sytuacji zwracam się do duszpasterzy i wiernych świeckich z apelem, aby w pierwszy dzień maja – a jest to pierwszy piątek miesiąca – podtrzymać pokutny charakter tego dnia, zachowując wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych i podejmując w zjednoczeniu z Najświętszym Sercem Jezusa inne wyrzeczenia wynagradzające.

 

Piątek – 1 maja roku 2020 – niech pozostanie dniem postu i modlitwy, zarówno w intencji szybkiego ustania pandemii, jak i obfitego, nawadniającego daru deszczu. Polecajmy ponadto Bożej Opatrzności nasz naród, kraj i osoby, którym powierzono posługę rządzenia, abyśmy, kierując się zasadą wspólnego dobra, w zgodzie oraz w poczuciu odpowiedzialności za słowa i czyny budowali pomyślną codzienność i przyszłość naszej Ojczyzny.

 

Polecając się opiece św. Józefa, módlmy się za tych, którym z powodu pandemii zagraża bezrobocie. Prośmy o dary Ducha Świętego dla pracodawców, aby roztropnie korzystając z programów pomocowych państwa, w imię społecznej solidarności zachowali miejsca pracy; aby mężnie odpierali pokusy wykorzystywania trudnej sytuacji do działań na niekorzyść pracowników co do warunków świadczenia pracy i płacy.

 

Módlmy się również za tych, którzy z powodu pandemii nie mogą wykonywać swojej pracy; wspierajmy wszystkich, których miejsca pracy są zagrożone. Ochrona ekonomicznie najsłabszych i sprawiedliwość, równomierne rozłożenie materialnych kosztów zmagania się ze skutkami epidemii są dzisiaj szczególnym wymogiem elementarnej uczciwości, solidarności i miłości społecznej oraz praktykowania uczynków miłosierdzia.
Zawierzam Was Maryi, Królowej Polski i Matce Sprawiedliwości i Miłości Społecznej.

 

Wszystkim udzielam pasterskiego błogosławieństwa: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego!

 

† Wiktor Skworc Arcybiskup Metropolita Katowicki
Katowice, 28 kwietnia 2020 r. VA I – 27/20

 

 

MODLITWA DO ŚWIĘTEGO JÓZEFA ROBOTNIKA Papieża Pawła VI

Święty Józefie, patronie Kościoła, Ty, który u boku Słowa Wcielonego trudziłeś się każdego dnia, aby zapracować na chleb; Ty, który zaznałeś niepokoju o jutro, goryczy ubóstwa, tymczasowości pracy; Ty, który promieniujesz dzisiaj, w dniu Twego święta liturgicznego, przykładem Twej postaci skromnej przed ludźmi, ale wielkiej przed Bogiem; spójrz na ogromną rodzinę, która została Ci powierzona. Błogosław Kościołowi, przynaglając go coraz bardziej do podążania drogą ewangelicznej wierności, wspomagaj robotników w ich twardym bycie codziennym, broniąc ich od zniechęcenia, od buntu destruktywnego, jak również od pokus hedonizmu, módl się za ubogimi, którzy kontynuują ubóstwo Chrystusa na ziemi, wzbudzaj dla nich ciągłą hojność w ich braciach bogatych, strzeż pokoju na świecie, tego pokoju, który jedynie może gwarantować rozwój narodów, w pełnym urzeczywistnieniu ludzkich nadziei dla dobra ludzkości, dla misji Kościoła, dla chwały Trójcy Przenajświętszej. Amen.


Zarządzenie Arcybiskupa Katowickiego z 17.04.2020 r. odnośnie do sprawowania posługi duszpasterskiej i liturgicznej

ZARZĄDZENIE ARCYBISKUPA KATOWICKIEGO ODNOŚNIE DO SPRAWOWANIA POSŁUGI DUSZPASTERSKIEJ I LITURGICZNEJ

w związku z częściową zmianą regulacji prawnych dotyczących uczestnictwa wiernych w kulcie religijnym

 

1.        Obowiązują nadal poprzednio wydane akty prawne Metropolity Katowickiego związane z ogłoszeniem stanu epidemicznego i odnośnie do sprawowania posługi duszpasterskiej – vide Zarządzenie z dnia 25 marca br. nr VAI-22/20 – z wyjątkiem poniższego, które wchodzi w życie od poniedziałku 20 kwietnia br.:

 

a.         przywracamy w kościołach i kaplicach parafii archidiecezji katowickiej celebrowanie w niedziele i dni powszednie Mszy św. według stałego harmonogramu. Zaleca się, aby uczestniczyły w nich przede wszystkim osoby związane z przyjętą intencją Mszy św., z zachowaniem zasady wskazanej przez władzę państwową – 1 osoba na 15 m2;

 

b.        w związku z tym, należy zachować wszystkie zasady dotyczące bezpieczeństwa, stosownego dystansu osób, zasłaniania ust i nosa (z wyjątkiem celebransa) oraz dezynfekcji powierzchni przestrzeni kościoła. Troska o przestrzeganie wymienionych norm sanitarnych spoczywa na proboszczu / administratorze parafii.

 

2.        Przypominam, że dyspensa od obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. jest prolongowana i obowiązuje aż do odwołania. Zachęcamy więc wiernych do korzystania z telewizyjnych, radiowych i internetowych transmisji Mszy św. i nabożeństw, w tym do codziennej modlitwy różańcowej o godz. 20:30. Prośmy wspólnie o ustanie pandemii. Rozmodlona rodzina – razem uczestnicząca w transmitowanej Mszy św. lub nabożeństwie – staje się domowym Kościołem, podstawowym ogniwem w rodzinie Kościoła.

 

3.  Zarządzenie to należy umieścić w gablotkach oraz na stronie internetowej parafii (startowej/powitalnej).

 

† Wiktor Skworc Arcybiskup Metropolita Katowicki

Katowice, 17 kwietnia 2020 r. VA I – 26/20

 

W uzupełnieniu wyjaśnienie w związku z pytaniami księży proboszczów i wiernych:

 

1. Msze święte związane z udzielaniem sakramentów świętych (chrzest, małżeństwo) i pogrzebowe winny być od 20.04.br. sprawowane z uwzględnieniem obowiązujących przepisów państwowych (wskazana liczba uczestników, obowiązujące zasady sanitarno-higieniczne: zasłanianie ust i nosa, odległość 2 metrów między uczestnikami)

 

2. W zależności od warunków miejscowych pogrzeb można urządzić w jednej z dwóch form:

 

a. obrzęd pogrzebu na cmentarzu i potem (względnie w ustalonej godzinie) Msza św. żałobna w kościele z udziałem odpowiedniej liczby wiernych;

 

b. Msza św. pogrzebowa w kościele z trumną z udziałem odpowiedniej liczby wiernych i potem przemieszczenie się (nie kondukt!) na cmentarz i obrzęd pogrzebania.

 

3. Zaleca się usilnie przyjmowanie Komunii św. na rękę. Podczas tego obrzędu wierni powinni odsłaniać sobie twarz w taki sposób, aby nie dotykać zewnętrznej części maski.


'Opowieści Chwałowickie' - Jan Krajczok

Możliwość zamówienia mailowo: krajczok@op.pl

 

dodatkowe informacje: https://www.facebook.com/Jerzy-Malcher-Projekt-filmowy-354972084662964/

 

Chwałowicki Dom Kultury proponuje: https://m.facebook.com/dkchwalowice/videos/809777769514661/

 

O książce

 

 

Opowieści Chwałowickie są książką o mieszkańcach rybnickiej dzielnicy. Akcja utworu toczy się od 1918 do 1947 roku. Losy chwałowiczan przeplatają się z losami postaci znanych z podręczników historii, takich jak cesarz Wilhelm Hohenzollern, Wojciech Korfanty, czy Winston Churchill. Sąsiedztwo tak różnych osób jest zabiegiem celowym, po to by ukazać, że wielka i mała historia są z sobą nierozerwalnie związane. Wszystkie postacie i wydarzenia spaja postać tajemniczego młynarza Oślizloka – nie wiadomo ile ma lat i w jaki sposób może być w jednej chwili w Chwałowicach, a w drugiej na Kremlu, po to by rozmawiać z Józefem Stalinem.

W książce zostały opisane dramatyczne wydarzenia powstań śląskich, okres międzywojenny i lata okupacji. Czytelnik uczestniczy w życiu rodzin Tkoczów, Kożdoniów, Pukowców, Malcherów i Siwców, może być świadkiem budowy kościoła w Chwałowicach i może uczestniczyć w strajku na kopalni Donnersmarcka. Dzięki powieści można zanurzyć się w gwar rozmów prowadzonych w gasthausie Emanuela Kuczery i można być świadkiem akcji górnośląskiej policji ścigającej Franciszka Siwca i jego gang. Akcja utworu dotyczy także bohaterskich misji kurierskich Jerzego Malchera i losów Górnoślązaków podczas wojny w Afryce. W Powieści nie brakuje wątków sensacyjnych i miłosnych. W utworze śmiech bardzo często przeplata się z grozą, której nie sposób uniknąć, kiedy trzeba dotknąć bolesnych wątków pobytu więźniów w obozie w Auschwitz lub przesłuchania w ubeckiej katowni w Rybniku.

Historia nie jest w książce dekoracją a tworzywem, które służy przekonaniu, że pozornie zwykli ludzie są unikalną wartością, a pozornie zwykła miejscowość w rzeczywistości jest niezwykła i jedyna na świecie.

Jeżeli po przeczytaniu tej książki czytelnik bardziej polubi miejsce w którym mieszka i życzliwiej spojrzy na człowieka, który jest obok niego, to wtedy będziemy mieli do czynienia z poważnym dowodem na to, że słowa mogą zmieniać rzeczywistość. Na lepszą.

 

 

RECENZJE

 

Fragmenty recenzji Alojzego Lyski

Wspominani jak rzykani

Każdy człowiek nosi pamięć o swoim życiu, o przeszłości swego rodu i ziemi, na której żyje. Górnoślązacy też taką pamięć noszą, lecz górnośląskiej pamięci albo nie ma w publicznym dyskursie, albo jest wybiórcza, na polityczne zamówienia. Dla rodowitych Górnoślązaków nie jest to sytuacja komfortowa, z reguły bowiem takie manipulowanie pamięcią jest dla nich źródłem wymownych refleksji a nieraz i bolesnych konstatacji. Całe szczęście Górnoślązacy potrafią krzepić się własną pamięcią domową, która jest istotą śląskości i niewygasającym ogniem ich tożsamości. Górnoślązacy mają wyostrzoną świadomość wiszącego nad sobą zagrożenia, że wygaszenie tego ognia będzie niczym innym jak zapomnieniem swych korzeni, wymazaniem swych rodzimych życiorysów, zgodą na wykreślenie swej wspólnoty z życia w przyszłości. Kierowani jakimś naturalnym instynktem przetrwania, starają się ze wszechmocy pielęgnować w różnych formach pamięć domową. Utrwalają losy przodków i regionu we wspomnieniach, zapiskach, kronikach, listach, blogach, z niezwykłą pieczołowitością zachowują pamiątki rzeczowe: dokumenty, fotografie, sprzęty, stroje, budowle, tradycyjne zachowania i rytuały – wszystko po to, by nie poddać się zapomnieniu, materialnemu i duchowemu unicestwieniu, aby wykrzyczeć fakt swego tu jeszcze istnienia. Wyrazem takich zabiegów, postaw i troski jest TA KSIĄŻKA. Jest ona nie tylko odporem na nieunikniony proces zapominania o ważnych postaciach i ważnych wydarzeniach mających miejsce na ziemi rybnicko-wodzisławskiej, może i raciborskiej, może i pszczyńskiej, ale także próbą pogodzenia polskiej pamięci zbiorowej z pamięcią regionalną i indywidualną Górnoślązaków. Jest jak wyciągnięcie ręki z zaproszeniem do wzajemnego poznania, zrozumienia, zbratania. Grażyńskiego można pogodzić z Korfantym, Wehrmacht z polską konspiracją, powstańców śląskich z Niemcami. Trzeba tylko wspominanie traktować jak „rzykani”. Każda ze zwalczających się kiedyś stron miała swoje racje, przekonania o słuszności swej sprawy, swoje cele. Nieszczęściem tej ziemi (a może węgla w jej podziemiach) było to, że te racje, przekonania, cele ścierały sie tutaj z wielką zapiekłością kosztem żyjących tu ludzi. Górnoślązacy – odwieczni dziedzice tej ziemi we wszystkie te XX-wieczne zawirowania historyczne byli perfidnie wplątywani. Wysługiwano się nimi, zjednywano ich sobie, dzielono, straszono, wywożono, wypędzano, szafowano ich życiem - poniewierano na przeróżne sposoby. Jeśli więc „wspominani” w tej książce potraktujemy jako „rzykani” i spróbujemy na opisywane zdarzenia spojrzeć przez pryzmat wartości chrześcijańskich, zwłaszcza przebaczenia – łatwiej będzie zrozumieć ten „przeklęty Śląsk”. Właśnie ten wysiłek dla zrozumienia podejmują „Opowieści chwałowickie”. Poprzez ukazanie realiów historycznych prowadzą najpierw do lepszego poznania, a następnie do zrozumienia tej ziemi i być może zbratania wszystkich ludzi, jacy tu dziś żyją.Książkę czyta się jakby oglądało się interesujący film zmontowany z kilkudziesięciu frapujących sekwencji. Każda przenosi do innego czasu i miejsca, ukazując dramaty całej galerii bohaterów. Są to w większości postaci prawdziwe, historyczne, jedne bardziej, drugie mniej znane, lecz wszystkie w konfrontacji z wyzwaniami epoki świetnie przez Autora wykreowane. Sekwencje w jedną całość łączy mitologiczna postać młynarza Ośliźloka, któremu burze dziejowe odebrały wszystko łącznie z młynem i stawem młyńskim. Jedynie on przetrwał dziejowe burze. W rozmowie z Autorem w epilogu kieruje do nas wielce wymowne przesłanie: WSZYSTKO TRZEBA PAMIYNTAĆ! YNO NIY MYLIĆ PAMIYŃCI Z PAMIYNTLIWOŚCIOM.

Alojzy Lysko

 

 

Fragmenty recenzji dra Bogdana Klocha

Jan Krajczok, Opowieści chwałowickie. Powieść historyczna o mieszkańcach Chwałowic w latach 1918-1947.

(…) Chronologia zamyka się w klamrach czasowych zasygnalizowanych w podtytule tekstu. Czas i jego okresy historyczne odgrywają istotną rolę w przedłożonym materiale. Chronologia czasoprzestrzenna porządkuje układ powieści i pozwala autorowi na bardzo potoczyste snucie wątków akcji utworu. Podział na poszczególne części, i w ich obrębie, na rozdziały, stanowi istotne tworzywo w konstrukcji całości pracy.  

Część pierwsza zatytułowana „Ku nowemu światu (1918-1922)” stanowi preludium do kolejnych zdarzeń i etapów życia bohaterów, choć część ta sama w sobie może stanowić odrębna opowieść. Autor prowadzi narrację wątków postaci mieszkańców Chwałowic, wokół niektórych budując konstrukcję o charakterze biograficznym, jak w przypadku postaci Jerzego Malchera. Losy wplecione zostały w przemiany polityczne i narodowościowe, których centralnym punktem sią zmagania pomiędzy Polakami i Niemcami, z zasygnalizowaniem skomplikowanych relacji interpersonalnych, jak również niejednorodności poglądów bohaterów tekstu na przyszłość Górnego Śląska, m. in. kwestia trzeciej drogi – pomiędzy Polską i Niemcami. Autor kończy pierwszą część w jak najbardziej uzasadniony sposób. Finalizując jej narrację przekazaniem Rybnika i powiatu rybnickiego w ręce polskiej administracji i pod polskie zwierzchnictwo państwowe.

Kolejne dwie części pracy, stanowiące rozwinięcie narracji pierwszej, prowadzą nas do międzywojnia oraz czasów wojny i budowy nowego ustroju tuż po jej zakończeniu. Druga część zatytułowana „Budujemy (1922-1939)” skupia się na bardziej lokalnych zdarzeniach, w które wpisano egzystencję postaci, a także miejsca i zdarzenia, będące ich udziałem. Wielka polityka i ekonomia w tle inicjuje ciąg zdarzeń w przestrzeni lokalnej Chwałowic, także poglądy ludzi i ich decyzje są naznaczone realiami ówczesnego życia. Autor wplata w miejsca i zdarzenia, niezwykle ciekawą, postać młynarza Ośliźloka. Czyni to w zasadzie od pierwszych kart książki. Autor obdarzył go ponadludzkimi cechami, które bez żadnych konsekwencji pozwalają mu przemieszczać się w przestrzeni, w miejsca niedostępne (siedziba Adolfa Hitlera czy Józefa Stalina) dla bytu zwykłych mieszkańców Chwałowic czy Rybnika. W tej części poznajemy bardzo różne losy nie tylko sprowadzające się do problemów ekonomicznych wewnątrz społeczności Chwałowic. Autor zgrabnie opowiada wątki lekkie jak odkrywanie Polski czy drogi do edukacji młodego pokolenia, lecz także trudne chociażby z powodu społecznego napiętnowania, jak przestępstwo, zbrodnia i poniesiona kara, włącznie do kary głównej.  

Trzecia część, najbardziej ponura w swoim wyrazie, będąca także martyrologium chwałowickim to owe dziewięć lat, które było swoistym trzęsieniem ziemi dla członków chwałowickiej społeczności. Dramatyczne losy rodziny Kożdoniów i Tkoczów, męczeństwo Józefa Pukowca (ujmujący opis jego odejścia z materialnego wymiaru) to tylko te najistotniejsze elementy martyrium polskiego ducha w Chwałowicach. Wyjątkowa jest osoba Jerzego Malchera. To tak naprawdę nowa odsłona dziejów mieszkańców Chwałowic, losy tej postaci przeplatają się przez całą książkę. Być może jest jedną z tych, które happy end w sensacyjnym wydaniu przenosi losy Chwałowiczan z przestrzeni ofiar nazizmu do przestrzeni uczestników zwycięzców III Rzeszy i tworzenia nowego świata. Choć ten bohater pozostał daleko za „żelazną kurtyną”. Nowy świat, który po wojnie wypycha naszych bohaterów z dawnych przedwojennych torów, niszczy przeszłość, choć również buduje nowy świat. Owa wymieniona oś w kole młyńskim młynarza Ośliżloka, to nowa oś czasu, która niesie niepewną przyszłość, a zasypany staw młyński, to wspomniane wyrugowanie dawnego. Nie ma już miejsca na to co ponadczasowe, mistyczne. I tu mocno zarysowa postać starego Ośliźloka, który łamie wszelkie zasady rządzące światem materii. Czy to Utopiec, czy inna nadprzyrodzona postać, tego mogę się domyślać, ale jedno jest pewne, jest przedstawicielem innej rzeczywistości, która w opowieści Jana Krajczoka żyje obok, ponad realnym światem materii, niekiedy reaguje na ludzkie czyny, zachowania, innym razem jest tylko świadkiem, komentatorem zmieniającej się rzeczywistości.

Epilog, choć nie informuje już nic o bohaterach z pierwszego szeregu, to jednak akcentuje relację pomiędzy autorem a „duchem” przeszłości – Ośliźlokiem, jednak czy jest przeszłością, to już odrębna kwestia. Ponownie wkracza w rzeczywistość, lecz już nie bohaterów, którzy odeszli, ale rzeczywistość tą, w której funkcjonuje autor, czyli świata wokół nas.

Reasumując, autor przedłożonego tekstu podjął się niezwykle frapującego tematu. Niewątpliwie przestrzeń historyczna Chwałowic stanowi ciekawe tworzywo dla dokonań literackich. Jest świetną przestrzenią do obserwacji wielkich kulturowych i świadomościowych przemian, zwrotów akcji w tej materii w obrębie pierwszej połowy XX wieku.  

Mała wieś, znana z najstarszej wzmianki datowanej na 1228 rok, później osada identyfikowana z zapisami odnoszącymi się do stawów należących do rybnickich plebanów, powoli zmieniała swe oblicze. Istniała przez kilkaset lat w cieniu historii, która przemykała się wokół niej. Od majątku rycerskiego, następnie części składowej rybnickiego państwa, gdzie stawy i młyny odgrywały istotną rolę, dochodzimy do XIX wieku, którego koniec definitywnie zamknął stary, pradawny świat. Nowi mieszańcy, coraz liczniejsza populacja, to część składowa industrializacji. Tak gwałtowna, jak wybuch nowych idei narodowych. Polska – Niemcy, stały się jednym z podstawowych wyznaczników i biegunów pierwszego półwiecza istnienia nowych Chwałowic, wyrosłych z górniczych familoków.

Praca, uwzględniając uwagi i sugestie dotyczące materii otoczki historycznej, jak najbardziej zasługuje na publikację. Jest to typ twórczości pisarskiej, która może poszerzyć grono czytelników, także osób młodszego pokolenia, dotąd słabo zainteresowanych losami przeszłości swojego miasta i regionu. Publikacja ta, to także świetna promocja Chwałowic i Rybnika, w przestrzeni współczesnej polskiej literatury, a także naszej górnośląskiej.

dr Bogdan Kloch

 

 

Fragment powieści, którego akcja toczy się w nieistniejącym już gasthausie Emanuela Kuczery.

Budynek znajdował się na dziesiejszej ulicy Kupieckiej w Chwałowicach.

 

In piwo veritas (jesień 1918)

 

      Niedaleko Donnersmarckgrubbe, na Starej Dródze w Chwallowitz, mały Franek Siwiec zaglądał przez okna do przepastnej sali Gardenstern, największego w okolicy gasthausu, który huczał skocznymi polkami  i wzmacnianymi rybnickim piwem rozmowami górników, sztajgrów, a nawet urzędników kopalni. Polsko godka przeplatała się w gasthausie z wszelkimi odmianami języka Niemców, a nieraz Czechów i Morawian. Franek pomyślał, że taki gwar różnorodnej mowy musiał istnieć wtedy, kiedy Pan Bóg pomieszał ludziom języki w trakcie budowy wieży Babel. Słyszał o niej od księdza, kiedy jeszcze chodził na religię. Kiedyś chodził, ale nie teraz, bo  miał wiele innych i ciekawszych zajęć. Zawsze mu wpadło do rąk trochę grosza, kiedy pojedynczy gość gasthausu wychodził na podwórze na lekko chwiejących się nogach. Jeszcze mu się nie zdarzyło, by pomagając miłośnikowi piwa utrzymać równowagę, ten zauważył, jak jego drobne ręce penetrują jego kieszenie wyławiając pfenigi lub nawet marki. Zabawa była bardziej intratna niż kłusowanie na karpie w Oślizlokowym stawie. Kiedy trzasnęły wejściowe drzwi, Franek od razu do nich podbiegł, licząc na obfite łowy. To nie był jednak dobry wieczór, bo stanął oko w oko z Emanuelem Kuczerą, właścicielem Gardenstern.

      — Co to sam szkłódzisz? — zagadnął podejrzliwie Emanuel

      — Jo? Nic. Panie Kuczera. Tak se yno muzyki słuchom pod oknami.— odparł z pewnością w głosie Franek.

      — Ciś ku chałupie. To ni ma miejsce do dzieci — twardo odparł Emanuel, czując, że mały Siwiec coś knuje, choć nie umiał dociec co.

      — Gasthaus je przi dródze. Nie wlazuja do środka, yno żech je na dródze, na kierej może kożdy być. Z drógi mje wyciepnyć ni mokiecie — wojowniczo odparł Franek.

      — Dobrze ci, snoplu radza, stroć się stónd pryndko, bo jak zawołom kelnera, to ci ta chudo rzić tak strzasko, że bydziesz siedzioł nie na nij, a na brzuchu przez cały tydzień — wyraźnie zirytowany Emanuel przeciął nonsensowne przekomarzanki.

      Franek zniknął w mgnieniu oka, tak, że Emanuel nie był w stanie określić, czy chłopak pobiegł w górę, czy dół ulicy. Nie zaprzątał sobie tym głowy, bo ta zagracona była poważniejszymi sprawami. Wyglądał nadjeżdżającej od Rybnika dorożki. Czekał na Zygfryda Müllera, właściciela rybnickiego browaru. Sporo spraw było do omówienia. Wojna  zmieniła również mały świat w Chwallowitz i handel nie szedł tak gładko jak kiedyś. Czasem browarnik miał kłopot z dostawami jęczmienia, czasem on, właściciel gasthausu nie mógł sprzedać piwa, bo kopalnia na kilka dni wstrzymywała fedrunek i trzeba było szukać nowych sposobów radzenia sobie z wymianą dóbr i usług. Zaczął nerwowo spacerować przed wejściem do gasthausu. Utykał. Rana w nogę po bitwie nad Marną się zagoiła, ale ślad w kolanie pozostał.

„Tak teraz handel wygląda jak to moje chodzenie” — pomyślał. „Nic to jednak, żołnierz z gwardii honorowej cesarza Wilhelma nie może kręcić nosem i dezerterować.”            Podkręcił najpierw jeden koniec długiego wąsa, potem drugi. „ Dobrze będzie, bo Pan Bóg wojaków nie zostawia” i w tej samej chwili wjechała od strony Rybnika rozpędzona dorożka z lekkim zadaszeniem.

      Woźnica mocno pociągnął lejce i konie stanęły jak na rozkaz. Zygfryd  Müller wysiadł żwawo z pojazdu i ruszył w stronę gasthausu. Miał już swoje lata, prawie żadnych włosów i całkiem pokaźny brzuch, mimo to jednak poruszał się z lekkością młodzieniaszka.

      — Panie Kuczera, pan mnie wybaczy to opóźnienie. Jakieś straże zatrzymują ludzi na ulicach. Ja nie wiem kim one są. Pan wiesz może? Jedne mówią, że niemieckie, jedne że polskie, a jeszcze inne, że ani takie, ani siakie. Ja znam dużo rodzajów piwa, ale taki galimatias jak teraz, to ja nie widział w całe moje długie życie.

      Emanuel Kuczera uśmiechnął się do swojego gościa, bo zawsze go wprowadzał w dobry humor, podobnie jak jego piwo.

      — Panie  Müller, też bym chciał wiedzieć co to za galimatias, a najważniejsze, kiedy się on skończy, bo dalej tak być nie może. Nie raz myślę, że znowu wolałbym być na froncie, niż wieczorem  się zastanawiać co będzie rano.

      — Panie Kuczera, takie zamieszanie nie pamiętam, ale ojciec mój i dziad  powiadali, że nieraz był duży galimatias w historia. Powiadali też, że jak się dwóch ludzi co lubią rozum spotka, to nie dość, że galimatias się ich przestraszy i ucieknie, ale one jeszcze zrobią dobry interes.

      — Tak pan myśli?

      — Jak ja by tak nie myślał, to by tu  nie przyjeżdżał w zimna listopadowa pogoda, a pił ciepłe piwo w moje mieszkanie.

      — To zapraszam w skromne progi mojej Gardenstern. Może znajdziemy sposób jak handlować w czasach, kiedy raz znika towar, a innym razem pieniądze.

      — Jak są ludzie, które chcą pracować i napić się piwo, to pieniądze znajdą się zawsze. O widzę, że od kopalnia idzie duża grupa napić się piwo.

      Emanuel spojrzał we wskazanym przez browarnika kierunku. Rzeczywiście, do Gardenstern ciągnęło z kilkudziesięciu ludzi rozmawiając po polsku i niemiecku jednocześnie.

      — Dzisiaj w kopalni był wiec — Emmanuel zwrócił się do swojego gościa. Pewnie mówili o strajku.

      — Dobry wieczór Kuczero, we drzwjyrzach na nas czekać ni musicie — zagadnęła w ciemności jedna z postaci.

      — Ludwik, tyś to je? Toć, że ty, bo żodyn inkszy nie robi mje tak za błozna.      Ludwik Piechoczek uścisnął dłoń zadowolonego ze spotkania Kuczery i ukłonił się browarnikowi.

      — Udało ci się z wojny przijść w jednym kónsku — pokiwał głową wzruszony Kuczera.

      — Udało się — uśmiechnął się Ludwik.— Panowie, wchodźcie do środka — zwrócił się do kompanów po niemiecku. — Zaraz do was dołączę, tylko muszę zamienić parę słów ze starym znajomym, którego nie widziałem szmat czasu.

      Grupa ruszyła do wejścia nadzwyczaj szybko, bo ziąb dawał się we znaki.

      — Ludwik, co to się dzieje u was na grubie?

      — Kuczero, strajk bydzie, bo być musi.

      — Ale o co? Za mało ludzie majóm wojynnej szarpaniny. Nie szło by trocha ochłódnyć?

      — Kuczero, właśnie idymy se do was siednyć i pogodać, o co tyn strajk. Tyn kiery tam wloz pjyrszy, to był Fritz Wasner i on chce, żeby strajk był przeciwko cesarskij administracji i za wjynkszymi wypłatami do górników, co mi się bardzo podobo. Tyn drugi, co do waszego gathausu wloz, to był Ewald Latacz i on chce, żeby strajk był o niepodległe państwo górnośląski, co nie podobo się mje, bo  jo chca, żeby strajk był za prziłonczyniym Górnego Śląska do Polski, co zaś nie podobo się ani Wasnerowi, ani Lataczowi.

      — Boże mój jedyny na niebie! — złapał się za głowę browarnik. Pan to słyszysz panie Kuczera? Panie żołnierzu, przecież ten galimatias co był i jest, po waszej rozmowie będzie jeszcze większy niż był. Gdzie tam mówić o mnie, że ja umiem warzyć piwo, gdzie mnie tam do was panowie politycy. Wy tak warzycie piwo, że świat podpalicie!

      — Panie  Müller — odparł po niemiecku Piechaczek — ten świat zapłonął już dawno temu i podpalił go cesarz Wilhelm ze swoimi europejskimi krewnymi. Ten świat już dawno spłonął i teraz na tym pogorzelisku trzeba budować nowy, bo powrót jest niemożliwy.

      Browarnik spojrzał na wojaka i smutno pokiwał głową.

      — Prawdę pan powiedziałeś panie żołnierzu. Ktoś podgrzał drożdże i musimy teraz oglądać proces fermentacja.

      — Panowie, zbyt jest zimno, by tu tkwić — Emanuel Kuczera zapraszającym gestem wskazał drzwi wejściowe swojego gasthausu. Razem z Zygfrydem Müllerem udał się do kantoru, a Ludwik Piechoczek podszedł do rozemocjonowanych kamratów. Kelner właśnie sprzątał szkło jednego ze stłuczonych kufli, który spadł ze stołu podczas gorących rozmów o przyszłym kształcie Górnego Śląska.

      — Fritz, jak ty myślisz, że my tu bydymy płacić kontrybucje Francuzom za przegrano Wilusiowo wojna, toś je gupi jak funt kudeł — perorował Ewald Latacz.

      — Ewald, nie bój się Francuzów. Damy sobie z nimi radę. Jeżeli chcesz, żeby Górny Śląsk był niepodległym państwem, to jesteś bez rozumu. Kto wtedy będzie kupował śląski węgiel? Niemcy z których chcesz zrobić wroga? Kadłubowy Górny Śląsk nie przeżyje roku. Za wysokie progi. Poza tym Górny Śląsk jest niemiecki i taki pozostanie.

      Fritz Wasner walnął kuflem w stół, tak, że kelner znowu musiał podejść, tym razem tylko ze szmatą, by doprowadzić stolik i podłogę do względnego ładu.

      — Drziszczesz Fritz — odpalił Piechoczek. — Górny Śląsk jest polski. Ewald Latacz z politowaniem kręcił głową spoglądając na swoich rozmówców.

      — Polski? — podskoczył Fritz. — Polski nie ma! To, co teraz istnieje, to poroniony kilkutygodniowy płód, który zaraz umrze, bo jest niezdolny do własnego życia.

      — Piłsudski nie takich niedowiarków nauczył rozumu — twardo odparł Piechoczek.

      — Polacy mogą najwyżej coś podpalić i narobić strat. Oni są niezdolni to stworzenia czegokolwiek. Przeszło sto lat temu nie byli w stanie utrzymać nawet swojego nędznego państwa. To niższa rasa, niezdolna przetrwać bez niemieckiego kierownictwa, które ich  chroni przed nimi samymi — ciągnął Fritz.

      — A to cie synku za fest poniósło! — wrzasnął Piechaczek, uderzając mocno kuflem piwa w stół, tak, że prawie cała jego zawartość wylała się na Wasnera. W mgnieniu oka Fritz popchnął Ludwika, który się lekko się zatoczył.

      — Chłopy! — wrzasnął ktoś z sąsiedniego stolika. Nimce bijóm naszego Ludwika!        W sekundzie obok Wasnera pojawił się Ewald Buchalik z familoków. Miał już w sobie parę piw, ale trzymał się na nogach równo.

      — Ludwiku — zwrócił się do Piechoczka — tyś je u siebie w dóma i krziwdy ci sam żodyn robić nie bydzie — po czym odwrócił się do Wasnera. 

      — Pjyknie witómy na polskim Górnym Śląsku! — i były to ostatnie słowa jakie tego wieczora usłyszał w chwałowickim  gasthausie Fritz Wasner, bo Buchalikowa pięść tak precyzyjnie wylądowała na szczęce niemieckiego socjalisty, że ten stracił przytomność.

      Od razu po tym jak upadł pojawili się jego niemieccy kompani, ale widząc, że za Ludwikiem stoi grupa górników i niedawno zdemobilizowanych żołnierzy, zabrali Wasnera i skierowali się do wyjścia, odgrażając się na odchodnym. W tym samym czasie Zygfryd Müller i Emanuel Kuczera wychodzili z kantoru.

      — No widzę, panie Kuczera, że myśmy wystraszyli nasz galimatias, ale tu się porobił jeszcze większy — powiedział rybnicki browarnik, widząc dwie gotowe do bójki grupy. Mężczyźni przemieszczali się w stronę wyjścia. Kiedy byli na zewnątrz Kuczera dał znak dorożkarzowi, że może podjeżdżać.

      — Tak tu jest prawie co wieczór — powiedział Kuczera. — I nie tylko u mnie, ale w każdym miejscu w okolicy. I nie wygląda na to, że sytuacja się uspokoi.

      Müller pokiwał głową, bo wszystko, co miał do powiedzenia w tej sprawie, już powiedział, a to co było poza jego rozumem, nie dało się wyrazić inaczej jak ruchami bezradnej głowy. Podchodząc do dorożki otwarł kopertę wiszącego pod rozpiętym futrem zegarka.

      — O, późna już godzina panie Kuczera, ale nasz czas nie został dzisiaj zmarnowany, bo wymyśliliśmy dobry interes.

      Kuczera się uśmiechnął z ulgą i już chciał odpowiedzieć, gdy szybko jak jaskółka przeleciało koło nich drobne ciałko, którego ręce  ogołociły z zegarka pustą już teraz dłoń Müllera.

      — Na Boga! — wrzasnął Kuczera. — To ten mały Siwiec! Franek, ty giździe! — równie szybki jak nicpoń z familoków był dorożkarz browarnika.

      Mocną dłonią trzymał Franka za tył marynarki, tak, że ten mógł tylko z bezsilności przebierać w powietrzu nogami.

      — Oddawaj — powiedział potrząsając Frankiem dorożkarz. 

      — Nic ni mom! Nic ni mom! — wrzeszczał Franek.

      Potrząsanie nie robiło na nim większego wrażenia, lecz kiedy dorożkarz zacisnął drugą dłoń z tyłu na jego szyi, zegarek browarnika w cudowny sposób pojawił się w otwartej dłoni nicponia. Kuczera wyrwał go z wściekłością i oddał z przepraszającym wzrokiem Müllerowi.

      — Czamu to robisz? — wrzeszczał Kuczera. — Ni ma cie gańba? Pónbóczka się nie boisz? — machnął ręką, bo mu się przypomniał dziadek Franka, który nawet po odsiedzeniu wyroku w raciborskim więzieniu w drodze do domu okradał mijane domy.

      — Tyn zygarek ni ma wasz, ani od tego bachratego bogocza. On chce być niepodległy, niepodległy! Kożdy w gasthausie wom to powjy, że niepodległość to je dobro rzecz!

      Tego było już za dużo nawet jak na stoicki temperament Kuczery. Naciągnął Frankowe ucho tak, że ten stał tylko na jednej nodze. Kuczera  wolną ręką, z żołnierską sprawnością ściągnął pas ze spodni i na tyle, na ile potrafił, starał się wyjaśniać nie do końca rozwiniętej umysłowości małego Siwca złożoność znaczeniową tkwiącą w pojęciu niepodległości. Po otrzymanej lekcji pochlipujący Franek zaczął biec w stronę familoków, odgrażając się niemiłosiernie.

      — Szkoda tego chłopaka — powiedział głęboko zasmucony  Müller. Pełno teraz takich jak on. Za dużo zła widzieli, wielu z nich potraciło ojców na wojnie. Z pracą krucho. Może by go pan, panie Kuczera podesłał do mnie do browaru? Jakaś robota się dla niego znajdzie.

      — Panie  Müller, serce pana zwodzi. Z tego chłopaka nic dobrego nie wyrośnie. Kiedyś będzie wisiał. Po co panu nowe kłopoty?

      — No trudno — odparł browarnik, po czym zamyślił się nieco. — Ale że ja bachraty? No to jest jednak bezczelność! Trochę tłuszczu i od razu bachraty. Zimą każdy przecież nieco przybiera na wadze.

      Kuczera uśmiechnął się

      — To panie  Müller, dwanaście beczek co tydzień.

      Kuczera wrócił do wieczornych ustaleń.

      — Jeżeli dojedzie do mnie jęczmień pana krewnych i znajomych, o którym nie wie administracja, to wszystko się potoczy gładko i nie będzie braków w dostawach. Co robić? Musimy jakoś pływać po nowemu w tym galimatias? Pamiętaj pan, że jak nie będzie pieniądze, to ja poczekam, bo pan jesteś rzetelny handlowiec, panie Kuczera.

      — To dwanaście, jak dwunastu apostołów — powiedział uśmiechając się na odchodnym Kuczera.

      — Ja nie do końca tak dobrze jak pan znam się  na dwanaście apostołów, ale wiem, co to jest dwanaście pokoleń Izraela — zaśmiał się browarnik. To dobrze, że i dla pana i dla mnie ta liczba jest tak samo ważna.

      Siedząc już w dorożce uchylił Kuczerze melonik na pożegnanie. Emanuel zaś odwrócił się w stronę swojego gasthausu. Dochodziła już północ i gwar wewnątrz z wolna przygasał. 

      — Jest ciszej — pomyślał. — Ciszej do jutra. A co potem?

 

 

Spis treści

 

Część pierwsza

 

Mówią, że nie samym chlebem… 9

Do Krakowa 13

Kiedy zadrżała ziemia pod nogami Wilhelma 21

Kiedy trzęsienie ziemi dotarło do Rybnika 23

In piwo veritas 26

Ku Polsce po raz pierwszy 33

W domu 44

Ku Polsce po raz drugi 46

Po plebiscycie na protestanckim cmentarzu 59

Ku Polsce po raz trzeci 66

Jedzie wnuk Fredry! 73

 

Część druga

 

Motyle księdza Pawła 81

Z Pszczyny na Madagaskar 85

Piękna Zośka i złodzieje 88

Niemałą jest u Boga zasługą dobrze wychować dzieci 92

Bunt pamponiów 95

Co zrobił Józef Malcher, by nie śpiewać pobożnych pieśni 100

Bogu i ojczyźnie 105 Wśród Hetytów 110

Mośnik i kajaki 115

Jadwiga Kauczor, królowa Polski 122

Trzęsienie ziemi w Nowym Jorku i poza nim 126

Złodziejskie namaszczenie 128

Inżynier Dykacz i jego żona 132

Kiedy zabraknie matki–żywicielki 135

Wyprawa do Gdyni 140

Trzy strzały z parabellum 146

O honor górnośląskiej policji 151

W potrzasku 153

Niemiecka szkoła 157

Strajk i marsz głodowy 159

Szwagier — fotograf–amator 164

Sen nocy i dnia letniego 171

Manewry 176

Wojna z Czechosłowacją 179

Posłaniec Wilhelma Canarisa 181

W Beskidach u Kossaków 183

 

Część trzecia

 

Wymiana osi 191

Wrześniowa zdrada 191

Nowe porządki 200

Do kryjówki we Frankenstein 203

Do lagru i na bruk 205

Do więzienia 208

Opór 209

Na pomoc Szarym Szeregom 214

Untersturmführer Gawenda ze Świętego Józefa 216

Rozmówki francusko-angielskie 217

Czerwona róża, biały kwiat 219

Wywalcz jej wolność albo zgiń 223

Czerwona wdowa 227

Zdeptane kwiaty 230

Johann Habel 233

Drugi grom z ciemnego nieba 238

Ślązoki z Afryki 240

Spotkanie w Auschwitz-Birkenau 243

Zniszczony dom 245

Brat przeciw bratu 248

Sowiecka kartografia 249

Ucieczka z Auschwitz 252

Marsz śmierci 260

Rusy idóm! 262

Agent Jej Królewskiej Mości 263

Jedziemy w noc 266

Czerwona wolność 267

W piwnicy klasztoru sióstr boromeuszek 268

Plugawe Niymce 270

Spotkanie z Wallenrodami 273

Na przekór śmierci 276

Zabić niepodległość 279 P

łonie ognisko i szumią knieje 285

Epilog 290

Indeks osób 293

Układ chronologiczny najważniejszych wydarzeń 305

Fragmenty recenzji dra Bogdana Klocha 307

Fragmenty recenzji Alojzego Lyski 309

Najważniejsze rękopisy wykorzystane w książce 311

Najważniejsze publikacje wykorzystane w książce: 311

Podziękowania 312


Komunia duchowa - praktyczne porady

 

Komunia duchowa – praktyczne porady

zaczerpnięte z eKAI: 25 marca 2020 | 04:02 | Ks. prof. Ireneusz Mroczkowski | Płock Ⓒ Ⓟ

 

– W obecnej sytuacji, gdy wielu katolików z obawy przed zarażeniem nie przystępuje do Komunii sakramentalnej, duszpasterze powinni zachęcać parafian do korzystania z komunii duchowej. Czym jest „komunia duchowa” i w jaki sposób winniśmy ją przeżywać – wyjaśnia w analizie dla KAI ks. prof. Ireneusz Mroczkowski, profesor nauk teologicznych, specjalista z zakresu teologii moralnej i etyki.

W kontekście przeżywanej zarazy oraz niemożności przystępowania niektórych wiernych do Komunii św. sakramentalnej, powraca dyskusja o komunii duchowej. W obecnej sytuacji, gdy wielu katolików z obawy przed zarażeniem nie przystępuje do Komunii sakramentalnej, duszpasterze powinni zachęcać parafian do korzystania z komunii duchowej. Przy okazji można i trzeba wyjaśnić związek komunii duchowej z sakramentem Eucharystii oraz odróżniać „komunię duchową” od „pragnienia Komunii świętej”.

 

Związek „komunii duchowej” z Eucharystią

Trzeba zacząć od swoistego paradoksu. Z jednej strony wielu współczesnych publicystów katolickich powtarza, że komunia duchowa jest „starą, wypracowaną w ciągu wieków praktyką duchową, opartą na wierze i miłości”, z drugiej zaś nie ma o niej wzmianki w Katechizmie Kościoła Katolickiego, nie znajdziemy takiego terminu w indeksie rzeczowym dokumentów Soboru Watykańskiego II, ani nie wspomina o niej „Leksykon duchowości katolickiej” [Lublin 2002].

Ci, którzy chcą oprzeć się na nauce soborowej, cytują na ogół zapis „Dekretu o Najświętszym Sakramencie” [1551 r.] Soboru Trydenckiego. Ojcowie tego Soboru mówią w nim o komunii duchowej w kontekście korzystania z Eucharystii. Jest ona wymieniona obok dwu innych sposobów korzystania z tego sakramentu: pierwszy – niegodny, gdy przyjmuje się sakrament w stanie grzechu, drugi – duchowy, czyli przez pragnienie – „żywą wiarą, która działa przez miłość”[Gal 5,6] oraz trzeci – gdy przyjmuje się Najświętszy Sakrament i duchowo i sakramentalnie.

Ojcowie tego Soboru najwyżej cenią trzeci sposób korzystania z Eucharystii, kiedy ludzkie pragnienie, ożywione wiarą i miłością łączy się z sakramentem. Podkreślony przez Sobór Trydencki związek Eucharystii i „pragnienia duchowego” staje się oczywisty we współczesnej teologii sakramentów, korzystającej z chrześcijańskiego ujęcia osoby i symbolu. W tej teologii nie tylko integruje się wszystkie aspekty Eucharystii (ofiara, realna obecność, sakrament), ale podkreśla znaczenie osobowego oddania Bogu przez uczestnika Eucharystii. Duchowo-religijny aspekt przeżywania Eucharystii polega na tym, że – jak podkreśla G. L. Műller – „w konsekrowanych znakach chleba i wina wierzący nawiązuje łączność z człowieczeństwem Jezusa Chrystusa. To z kolei jest realnym symbolem Bosko-ludzkiej komunikacji, sięgającej do wspólnoty Trójjedynego Boga” (Dogmatyka katolicka, Kraków 2015, s.722).

Tu ma swoje źródło „łączność, zjednoczenie, więź, wspólnota” chrześcijanina z Chrystusem, czyli komunia duchowa. Tak ją przeżywali święci, począwszy od Ojców Kościoła (Grzegorz z Nyssy, Jan Chryzostom, św. Augustyn) aż po św. Teresę od Jezusa, św. Alfonsa Liguoriego czy św. Jana Pawła II. Ten ostatni napisał: „W Eucharystii znajduje swój kres wszelkie ludzkie pragnienie, ponieważ tu otrzymujemy Boga i Bóg wchodzi w doskonałe zjednoczenie z nami. Właśnie dlatego warto pielęgnować w duszy stałe pragnienie Sakramentu Eucharystii. Tak narodziła się praktyka ‘komunii duchowej’, szczęśliwie zakorzeniona od wieków w Kościele i zalecana przez świętych mistrzów życia duchowego” (Jan Paweł II, Encyklika „Ecclesia de Eucharystia”, nr 34).

Dzisiejsze trudności z rozumieniem komunii duchowej wynikają z racjonalizmu współczesnej kultury oraz deficytu wrażliwości sakramentalnej u wielu wiernych. Duchowość kojarzy się przeciętnemu konsumentowi kultury masowej z czymś ezoterycznym, wewnętrznym, czasami z emocjami, w najlepszym razie z rozumnością i wolnością człowieka. Z drugiej strony nie zawsze potrafimy wytłumaczyć wiernym związek sakramentu z cielesnością człowieka. Nad tym ubolewał Jan Paweł II w słynnych „Katechezach środowych” poświęconych „teologii ciała”. Bo przecież chrześcijanin, który nie przekroczy zbanalizowanego rozumienia duchowości, a w dodatku podejrzliwie traktuje swoją cielesność, nie będzie zdolny do przeżywania komunii duchowej.

W braku możliwości uczestnictwa w Eucharystii, komunia duchowa karmi się tęsknotą za nią. Skuteczność komunii duchowej zależy więc od żarliwości tęsknoty. Jeśli jest szczera i żarliwa, może prowadzić do mistycznego zjednoczenia z Jezusem Eucharystycznym, o czym opowiadają życiorysy świętych, np. Stanisława Kostki. Jeśli jest zmieszana z wątpliwościami, letniością ducha, brakiem modlitwy, owoce jej są mizerne.

Komunia duchowa zakłada trzy akty: akt wiary w realną obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii; akt miłości skierowanej ku Jezusowi oraz akt pragnienia osobistego spotkania z Jezusem. Dobrą ilustracją związku komunii duchowej z Eucharystią są ewangeliczni uczniowie idący do Emaus. Uciekając z Jerozolimy czuli się tak samo zawiedzeni jak i tęsknili za Jezusem. Najważniejszą pamiątkę, która ostatecznie ich ocaliła, nieśli w sercu w postaci przeżytej z Mistrzem ostatniej Wieczerzy. Rozpoznając Go przy „łamaniu chleba”, mieli szczęście doświadczyć owoców komunii duchowej w bezpośredniej konfrontacji ze Zbawicielem. Można przypuszczać, że po tamtej Eucharystii, najlepiej wiedzieli, czym jest komunia duchowa. Jej owoce zależą od pamięci eucharystycznej oraz tęsknoty do Jezusa z Wieczernika, Golgoty i poranka wielkanocnego.

Tak rozumiana komunia duchowa, poza brakiem możliwości uczestniczenia w Eucharystii, może być pielęgnowana jako jedna z form duchowości eucharystycznej, np. podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. Pisał o tym Jan Paweł II w cytowanej wyżej Encyklice: „Pięknie jest zatrzymać się z Nim i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J 13,25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca. Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim sztuką modlitwy, jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie!”(„Ecclesia de Eucharystia”, nr 25).

 

Pragnienie Komunii św.

We współczesnej dyskusji na temat komunii duchowej pojawiła się tendencja, aby komunii duchowej nie warunkować stanem łaski uświęcającej. W konsekwencji z komunii duchowej mogłyby korzystać osoby żyjące np. w związkach niesakramentalnych. Takie stanowisko prezentuje m.in. niemiecki kardynał, Paul J. Josef Cordes, określający komunię duchową, jako dyspozycję serca, której nie da się ostatecznie ocenić prawem. Jeśli prawo kanoniczne zabrania osobom żyjącym w związkach niesakramentalnych przystępować do Komunii św. sakramentalnej, to nie znaczy, że nie mogą one żywić „pragnienia pełnego zjednoczenia z Chrystusem”, utożsamianym przez Kardynała z komunią duchową.

Innego zdania jest abp Stanisław Gądecki, który w kontekście Synodu Biskupów 2014 – 2015 podkreślił, że z komunii duchowej mogą korzystać osoby będące w stanie łaski, którym prześladowania, brak kapłanów czy fizyczna trudność uniemożliwiają przystąpienie do Komunii św. Arcybiskup odróżnił „serdeczną modlitwę, pełną tęsknoty” osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach od „komunii duchowej”. Ta druga zakłada stan łaski uświęcającej („Wiadomości” KAI 2015, nr 17, s. 9.). Warto zauważyć, że obydwa wyrażenia występują w adhortacji „Sacramentum caritatis” Benedykta XVI: “Nawet wtedy, kiedy nie jest możliwe przystąpienie do sakramentalnej Komunii, uczestnictwo we Mszy św. pozostaje konieczne, ważne, znaczące i owocne. W tej sytuacji dobrze jest żywić pragnienie pełnego zjednoczenia z Chrystusem, za pomocą, na przykład, praktyki komunii duchowej, przypomnianej przez Jana Pawła II i polecanej przez świętych mistrzów życia duchowego.” (Rzym 2007, nr 55).

Święci mistrzowie życia duchowego interpretowali komunię duchową w kontekście łaski uświęcającej. Należy więc „komunię duchową” odróżnić od „pragnienia zjednoczenia z Chrystusem”, które żywią osoby nie mogące uczestniczyć w komunii sakramentalnej. Niezależnie jednak od tradycyjnego rozumienia komunii duchowej, przyszedł czas, aby „pragnieniu zjednoczenia z Chrystusem”, które odczuwają osoby żyjące w związkach niesakramentalnych poświęcić więcej uwagi. Zachęca nas do tego papież Franciszek, a inspiruje teologia Miłosierdzia Bożego i społeczne struktury grzechu, reflektowane przez społeczną naukę Kościoła. Bóg dotyka łaską żalu także ludzi, którzy nie potrafią zniszczyć struktur zła w sobie i wokół siebie. Nawet jeśli wtedy nie jest możliwe rozgrzeszenie sakramentalne, to nie wolno lekceważyć głębi duchowej tęsknoty duchowej, tak samo jak nie wolno pomniejszać owoców oczyszczenia sakramentalnego.

 

Komunia duchowa w czasie zarazy

Z duszpasterskiego punktu widzenia istotne jest, aby katolicy w czasie zarazy odnowili w sobie potrzebę komunii duchowej. Jest to proces duchowy, który zachodzi między pełnym niepokoju człowiekiem i Bogiem Miłosiernym. Okoliczności, jakie stwarza stan pandemii, wraz z niemożliwością przyjmowania Komunii św. sakramentalnej, powinny pobudzić „tęsknotę eucharystyczną” u naszych wiernych. Można to też nazwać postem eucharystycznym, który powinien oczyszczać przejawy rutyny, powierzchowności czy – nie daj Boże – świętokradzkiego sposobu przystępowania do Komunii św.

Komunia duchowa przeżywana w czasie zarazy powinna w miarę możliwości łączyć się z adoracją Najświętszego Sakramentu. Przytoczone wyżej świadectwo Jana Pawła II podpowiada, gdzie w czasie niepewności i lęku szukać ukojenia, nadziei i chrześcijańskiego męstwa bycia. Skutkiem komunii duchowej przeżywanej na adoracji może być doświadczenie nieskończonej miłości Serca Jezusa. „Litania do Serca Pana Jezusa i Akt ofiarowania Sercu Jezusowemu”, odmawiane zwykle w pierwsze piątki miesiąca, mogą stać się modlitwami pobudzającymi żarliwość komunii duchowej.

Praktycznie najczęstszą podczas obecnej zarazy okazją do przeżywania komunii duchowej jest uczestnictwo we Mszy św. transmitowanej przez radio, telewizję czy Internet. Można też łączyć się duchowo ze Mszą św. odprawianą o określonej godzinie w kościele parafialnym. Telewizja i radio umożliwiają nie tylko słuchanie Słowa Bożego i homilii, ale i egzystencjalne przeżywanie całej liturgii. Komunia duchowa jest tu wkomponowana w całość przeżycia Mszy św. Do transmisji religijnej należy przygotować się wewnętrznie i zewnętrznie, czyli zadbać o wyłączenie telefonu, porządek w pokoju, nie mówiąc o znakach religijnych. Przed Mszą św. można odmówić jedną z ulubionych modlitw przed Komunią, a w chwili jej rozdawania w kościele. upokorzyć się przed Panem Jezusem, wyznać Mu miłość i przyjąć do duszy.

Kiedy chcemy przyjąć komunię duchową niezależnie od transmisji radiowej czy telewizyjnej, trzeba to uczynić w miejscu odosobnionym, na przykład w pokoju, gdzie aktualnie nikogo nie ma. Pomaga to w skupieniu i zapewnia intymność spotkania z Jezusem. Jeśli dysponujemy czasem, można komunię duchową włączyć w domowe nabożeństwo eucharystyczne z aktem żalu, wyznaniem wiary w obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Modlitwa „Ojcze nasz” ułatwia przyjęcie postawy dziecka Bożego i otwiera serce dla Jezusa Chrystusa. Słowa, którymi zapraszamy Pana, powinny być proste, szczere, żarliwe.

Podobnymi słowami i z otwartym sercem można przyjmować Jezusa w komunii duchowej dowolną ilość razy, w dowolnym czasie i w dowolnym miejscu, zwłaszcza w czasach zarazy. Słuszną przyczyną może być zarówno zagrożenie własnego życia i zdrowia, widok cierpiących osób, jak i prośba o solidarność społeczną czy wrażliwość charytatywną katolików. Z owoców komunii duchowej skorzystać mogą wszyscy. Św. Franciszek Salezy ujął to z właściwą sobie precyzją: „dwa są rodzaje ludzi, którzy powinni często komunikować: doskonali, aby stać się jeszcze doskonalszymi, i niedoskonali, aby stać się doskonałymi; mocni, żeby nie osłabnąć, słabi, by się stać mocnymi”.

 

Ks. Ireneusz Mroczkowski, profesor nauk teologicznych, specjalista z zakresu teologii moralnej i etyki.

 


Nota Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski w związku z pandemią koronawirusa

JEZUS ŻYJE I CHCE, ABYŚ ŻYŁ

 

Nota Komisji Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski

w związku z pandemią koronawirusa

  

Wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność nad światem ma wielkie znaczenie dla ludzkiego życia. Przypomina, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, że jest On Władcą wszechświata i Panem ludzkiego losu. Bóg nie pozostawia dzieła stworzenia samemu sobie, ale troszczy się o dobro duchowe każdego człowieka. Wiara w Opatrzność Bożą może być jednak wystawiona na próbę w obliczu zła i cierpienia, zwłaszcza o wymiarze tak globalnym, jak pandemia spowodowana przez koronawirusa SARS-CoV-2.

 

1.      Oblicza lęku

 

„Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności – mówił papież Franciszek w swojej przejmującej homilii na pustym Placu Świętego Piotra – ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy” (27.03.2020 r.).

 

W czasie pandemii ludzie doświadczają lęku, który przybiera różne kształty. Najczęściej jest to lęk przed śmiercią, będący przyczyną wielu innych ludzkich obaw. Z tego podstawowego lęku wyrastają inne: lęk przed zarażeniem, chorobą, odejściem bliskich osób, bezrobociem, bankructwem, blokadą szans rozwoju, długotrwałą izolacją. Nie można też zapomnieć o dotkliwym lęku przed samotnością, utratą sensu życia, przed zwątpieniem w Bożą Opatrzność i związaną z tym wszystkim obawą o przyszłość świata.

 

Oprócz rozmaitych przejawów strachu, będącego spontaniczną reakcją ludzi na dostrzegane niebezpieczeństwa, pojawia się także negatywne zjawisko sztucznego wywoływania lęku generowane przez współczesnych proroków pesymizmu, apokaliptycznego końca świata i rzekomej „godziny działania karzącego Boga”. Głównym błędem owych samozwańczych proroków jest nieprawomocne i zarazem sugestywne wypowiadanie się w imieniu Boga, promowanie prostych i naiwnych „recept” na zmianę sytuacji, błędne pojmowanie Opatrzności Bożej jako mechanicznej i natychmiastowej interwencji Bożej na zawołanie człowieka. Rodzi się tu niebezpieczeństwo manipulowania Bogiem, wystawiania Go na próbę, a w konsekwencji niedopuszczalnego rozliczania Boga. Człowiek nie może stać się zuchwałym sędzią oskarżającym Boga. Na tej złudnej drodze nigdy nie znajdzie satysfakcjonującej odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia.

 

2.      Kościół jako „sakrament nadziei”

 

W sytuacji narastającego lęku, którego liczne formy dotyczą realnych i konkretnych zagrożeń, pojawia się również niebezpieczeństwo rozpaczy. Jest ona szczególnie destrukcyjna. Rozpacz – w odróżnieniu od innych form lęku – nie jest spontaniczną reakcją człowieka na jakieś konkretnie rozpoznane zagrożenie, lecz subiektywnym stanem poczucia beznadziejności, całkowicie paraliżującym osobę ludzką. Rozpacz jest wyrazem skrajnego braku wiary w możliwość pokonania niebezpieczeństwa, całkowitego zwątpienia w możliwość pozytywnej zmiany.

 

W obecnym czasie pandemii, naznaczonym ludzką skłonnością do rozpaczy, Kościół na nowo odkrywa swoją misję, którą jest głoszenie Chrystusa jako źródła nadziei, pociechy i umocnienia. Będąc sakramentem nadziei w świecie dotkniętym cierpieniem i zwątpieniem, Kościół rozpoznaje swoją odpowiedzialność za stan nadziei w ludzkich sercach i za wiarę w przezwyciężenie groźby destrukcyjnej rozpaczy. Wspólnota Kościoła jest wezwana, aby szczególnie w sytuacji zagrożenia okazywać swoje macierzyńskie i miłosierne oblicze, zatroskane o umocnienie nadziei w sercach ludzi zmagających się ze światową pandemią.

 

Najpełniejszą odpowiedzią na pytanie o sens zła i cierpienia jest Ewangelia, Dobra Nowina o Bogu, który objawił się w Jezusie Chrystusie jako Pan życia i śmierci, Zwycięzca piekła i szatana, Odkupiciel człowieka i wszelkiego stworzenia. On zwyciężył zło i daje nam udział w tym zwycięstwie. „On jest naszą nadzieją, jest najpiękniejszą młodością tego świata. Wszystko, czego dotknie, staje się młode, staje się nowe, napełnia się życiem. […] On żyje i chce, abyś żył” (Franciszek, Christus vivit, nr 1).

 

Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że dopuszczenie przez dobrego i wszechmocnego Boga zła fizycznego i moralnego jest tajemnicą, na którą światło rzuca Chrystus. Podkreśla też, iż – choć zło nie staje się dobrem – Bóg ze zła może wyprowadzić dobro: „Z największego zła moralnego, jakie kiedykolwiek mogło być popełnione, z odrzucenia i zabicia Syna Bożego, spowodowanego przez grzechy wszystkich ludzi, Bóg, w nadmiarze swej łaski, wyprowadził największe dobro: uwielbienie Chrystusa i nasze Odkupienie” (KKK 312).

 

3.      Bezdroża pseudoreligijnych propozycji

 

W obliczu realnego niebezpieczeństwa płynącego z faktu pandemii rodzą się ze strony pseudoreligijnych interpretatorów szkodliwe postulaty. Niezgodne z biblijnym obrazem Boga jest ukazywanie Go jako niemiłosiernego sędziego, bezdusznego kontrolera ludzkich działań, mściwego tyrana lub przeciwnie – obojętnego władcy świata, zdystansowanego obserwatora ludzkiego teatru dziejów. Niebezpieczne jest obsesyjne szukanie kozła ofiarnego jednoznacznie odpowiedzialnego za pandemię, a także praktyka potępiania, stygmatyzowania, obwiniania całych grup ludzkich za zło pandemii. 

 

Szkodliwe jest propagowanie fałszywej historiozofii, powoływanie się na prywatne pseudoobjawienia i sny, nonszalancka, wyrwana z kontekstu egzegeza biblijna, ignorowanie, marginalizowanie lub nawet otwarte kwestionowanie współczesnego nauczania Kościoła. Ze słuszną krytyką spotyka się nierozróżnianie porządku natury i łaski, wymiaru duchowego i materialnego, prowadzące do lekceważenia zasad bezpieczeństwa podczas liturgii.

 

Niedopuszczalne jest magiczne traktowanie sakramentów i sakramentaliów, promowanie wizji Kościoła jako bezpiecznej arki, przeznaczonej wyłącznie dla świętych i sprawiedliwych. Pojawia się niekiedy ukryta pochwała indywidualizmu i egoizmu, wyrażająca się w poszukiwaniu ratunku wyłącznie dla siebie i swoich bliskich czy współwyznawców, którzy dzięki realizacji proponowanych akcji zostaną zachowani od nieszczęścia.

 

Dojrzała religijność wyraża się zarówno w odrzuceniu kwietyzmu, postawy polegającej na braku jakichkolwiek działań w oczekiwaniu na pomoc Bożej łaski, jak i pelagianizmu, polegającego na przekonaniu, że człowiek sam z siebie jest w stanie osiągnąć zbawienie i rozwiązać wszystkie problemy. Należy natomiast dowartościować postawę synergii, czyli współpracy człowieka z Bogiem, połączenia ludzkich działań z otwarciem na dar Bożej łaski, rzetelnej wiedzy z głęboką wiarą, codziennej aktywności z gorącą modlitwą.

 

4.      Czas próby i wyboru

 

Odrzucając pesymistyczne i fatalistyczne rozumienie historii, Kościół ukazuje Chrystusa jako sens dziejów świata, a Boga jako naszą absolutną przyszłość. Na początku nowego tysiąclecia św. Jan Paweł II wyraził życzenie, aby Kościół stawał się domem i szkołą komunii. „Duchowość komunii – pisał w Novo millennio ineunte to przede wszystkim spojrzenie utkwione w tajemnicy Trójcy Świętej, która zamieszkuje w nas i której blask należy dostrzegać także w obliczach sióstr i braci żyjących wokół nas. Duchowość komunii to także zdolność odczuwania więzi z bratem w wierze dzięki głębokiej jedności mistycznego Ciała, a zatem postrzegania go jako «kogoś bliskiego», co pozwala dzielić jego radości i cierpienia, odgadywać jego pragnienia i zaspokajać jego potrzeby, ofiarować mu prawdziwą i głęboką przyjaźń” (nr 43).

 

Pandemia ogarniająca wszystkie kraje świata odsłania naszą kruchość egzystencjalną i złudne poczucie samowystarczalności. Jednocześnie mobilizuje do odkrycia braterstwa i przynależności do jednej rodziny ludzkiej. Możemy ją odczytać jako globalny „znak czasu” będący wezwaniem do jedności, współpracy, solidarności i odpowiedzialności ludzi wierzących i niewierzących, chrześcijan i wyznawców innych religii. Szczególna wdzięczność należy się pracownikom służby zdrowia: lekarzom, pielęgniarkom, diagnostom, wolontariuszom za ich ofiarną, wręcz bohaterską służbę dla ratowania życia i zdrowia ludzkiego.

 

Konieczne dla walki z epidemią ograniczenia swobody przemieszczania się i gromadzenia są szczególnie bolesne dla wiernych, pozbawionych bezpośredniego dostępu do Eucharystii i sakramentów Kościoła. Możemy jednak łączyć się duchowo z Chrystusem Eucharystycznym za pośrednictwem transmisji telewizyjnych, radiowych oraz internetowych. Możemy ten trudny czas wykorzystać do odnowienia praktyki modlitwy domowej i rodzinnej, do konkretnych uczynków miłosierdzia, zwłaszcza wobec osób starszych i samotnych, szczególnie zagrożonych epidemią. Codzienna modlitwa różańcowa może stać się dla nas szkołą głębokiej wiary połączonej z ofiarną służbą bliźniemu na wzór Maryi, Wspomożycielki Wiernych.

 

            Warto postrzegać okres trwania pandemii jako czas próby i wyboru, zgodnie ze słowami papieża Franciszka: Nie jest to czas Bożego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym” (27.03.2020 r.).  

 

Abp Stanisław Budzik

Metropolita Lubelski

Przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP

Lublin, 31 marca 2020 r.


Zapamiętaj mnie (90 dni)

Aby uzyskać dane do logowania zadzwoń: 32 733-39-42